AI w IT. Koniec dominacji ludzkiego intelektu?

|

sztuczna inteligencja w informatyce
IT dla humanistów

Sztuczna inteligencja w informatyce – koniec zbędnej roboty, czy po prostu początek końca?

Sztuczna inteligencja w informatyce – dlaczego o tym piszę? Otóż, Unia Europejska wprowadziła dziś historycznym przepisem regulacje odnośnie sztucznej inteligencji. Ma to pilnować, żeby systemy sztucznej inteligencji stosowane w UE były: bezpieczne, identyfikowalne, przejrzyste, niedyskryminujące i przyjazne dla środowiska.

Informację usłyszałem dziś w radio i tak się to jakoś dziwnie nałożyło z panelem wykładów, prowadzonych przez specjalistów z Google’a, w których miałem przyjemność uczestniczyć dosłownie kilka godzin wcześniej.

Dotyczyły one m.in. AI właśnie, a ja postanowiłem uznać splot tych okoliczności za znak, że świat potrzebuje poznać moje przemyślenia.

Jak IT wykorzystuje AI?

Krótko mówiąc, sztuczna inteligncja wykorzystywana jest na każdym etapie procesu wytwarzania oprogramowania. Duet AI czy Vertex AI są już komercyjnie dostępne na platformie Google Cloud. Nie jest to jednak tak pionierskie zagranie, jak mogłoby się wydawać.

Konkurencja nie śpi, a z istnieniem narzędzi wspomagających produkcję oprogramowania, zasilanych AI zdołaliśmy się już oswoić – CodeWhisperer (AWS Amazon), GitHub Copilot (Microsoft), czy watsonx.ai dla Ansibla (IBM).

Każde z tych rozwiązań możemy prosić o streszczenie, czy podsumowanie tekstu, nauczyć naszego stylu pisania, a także prosić o odpowiedź sformatowaną do konkretnego typu pliku, n.p. JSON, czy XML.

OKEANOS 115 - NA RATUNEK BOGU

Ale zacznijmy od początku

Duet AI w duecie z Vertex AI:

Wygeneruje kod, wytłumaczy go nam (niekoniecznie tylko ten wygenerowany przez siebie), zrefaktoruje, a potem wygeneruje plan testowania. Następnie zbada dependencje, czy podatności na zagrożenia.

Wreszcie zbuduje nam aplikacje, przyspieszy proces Machine Learning, a na końcu pomoże w deploymencie i zoptymalizuje maszynę, na której uruchomiona będzie aplikacja.

Jedyne wyzwanie, póki co, niesie z sobą przepisywanie technologi, czyli tłumaczenie między językami, czy frameworkami. Na to trzeba będzie jeszcze poczekać. Chociaż… przyjrzymy się rozwojowi narzędzi tłumaczących język ludzki. Tu natura problemów zdaje się być w dużej mierze analogiczna. Narzędzia tłumaczące języki niechybanie zbliżają się do doskonałości. Wydaje się zatem, że tłumaczenie między technologiami może czaić się tuż za rogiem.

Co jeszcze?

AI może się wyspecjalizować, kiedy dostarczymy jej odpowiednie źródła, strony, czy piliki. W ten sposób mamy wpływ na trafność jej odpowiedzi i poziom tzw. halucynacji – czyli… zmyślania. Bo kiedy informacji zabraknie, AI może nadal próbować dostarczyć odpowiedzi, choć nie musi jej znać. Trochę jak takie małe dziecko.

Rozwiązania korzystające ze sztucznej inteligencji zdążyły namieszać w świecie produkcji software’u do tego stopnia, że firmy technologiczne szybko i niemalże “na kolanie” musiały wprowadzić regulacje, które by ujarzmiły niepożądany trend. Utrzymanie go niosłoby konsekwencje w zasadzie trudne do przewidzenia, ale takie ryzyko na końcu zwieńczone jest stratami finansowymi. Więc lepiej dmuchać na zimne.

Oczywiście widać w tym korzyści

AI przede wszystkim ma nam pomagać i rzeczywiście tak się dzieje. Już teraz pojawia się w wielu aspektach życia, przynosząc oszczędności przez zastąpienie i wyparcie człowieka.

Podsumowując wiedzę powszechną, widać wyraźny ślad sztucznej inteligencji w wielu aspektach życia i kultury.

Bot chaty w roli supportu

Obsługi klienta i wsparcie techniczne jest wyczuwalnie zmianą, która ma miejsce w przestrzeni komercyjnej. Odczułem to już na własnej skórze i z żalem przyjąłem do wiadomości, że nie pomoże mi człowiek. Dotknęło mnie to zarówno na płaszczyźnie profejonalnej jak i coraz częściej jako klienta. Szczęśliwie w wielu przypadkach, gdzieś na kończu tej drogi jest człowiek, a bot ma przesiać jedynie najczęstsze i najprostsze problemy.

Sztuczna inteligencja w grafice

Ilość narzędzi, które generują obraz na podstawie opisu tekstowego rośnie wykładniczo. Największe wrażenie jednak robi na mnie opcja dopowiedzenia graficznego kontekstu na podstawie dowolnego zdjęcia, czy jego fragmentu. Tempo, z jakim nowa technologia nabrała rozpędu obnażyła kolejną, nieoczekiwaną niedoskonałość. Oto mamy nowe źródło grafiki w internecie, które uwalnia potężne zasoby obrazów… które z kolei zaczynają być materiałem do nauki dla AI. Oznacza to, że sztuczna inteligencja zaczyna uczyć się od samej siebie, powielając również swoje własne błędy. Czyli zaczynamy mieć do czynienia z… cyfrowym kazirodztwem i jego naturalnymi konsekwencjami.

informatyka dla humanisty
IT dla humanisty

Sztuczna inteligencja w video (Deep Fake)

Czyli trailer tego, co może za chwilę wydarzyć się w przemyśle filmowym/telewizyjnym. Możliwość oglądania dowolnej produkcji, która już powstała, ale z inną obsadą – nie brzmi wcale jak jakaś odległa w przyszłości fanaberia. Możliwości już są. Cyfrowe podmienianie twarzy aktora stało się faktem, a nawet elementem popularnej rozrywki internetowej. Jedyna kwestia to pewnie: która platforma streamingowa, czy korporacja telewizyjna zobaczy w tym potencjał do robienia pieniędzy i zacznie eksplorować rynek.

Chęć takiej eksploracji pewnie pociągnie za sobą kolejną dyskusję. Chodzi oczywiście o regulacje prawne, co do użycia znanej twarzy, jaka oryginalnie nie była w produkcję zaangażowana. Ale również nabycia praw do korzystania z twarzy aktora, który nie będzie musiał brać udziału w kontynuacji filmów z… jego udziałęm! Takie dyskusje już mają miejsce.

Na końcu potrzebna będzie odpowiednia moc obliczeniowa, żeby to wszystko przeliczyć i przekonwertować. Jendak w dobie cyfryzacji edycji filmowej na współczesną skalę, nie jest to pewnie żaden problem.

.

Sztuczna inteligencja w muzce

To już przewidział Freddy Mercury. Zapowiedział, że okres, w którym przyszło mu tworzyć muzykę, jest ostatnim kiedy będzie ona miała tak jednoznaczny charakter ludzki. Oczywiście jakoś te słowa sparafrazowałem, ale myśl trafnie to przewidziała. Elektronika poza utworzeniem nowych gatunków, coraz częściej radzi sobie bez czynnika ludzkiego, imitując wszystko. Syntezatory już przeszło dekadę temu były w stanie nabrać słuchacza na sztuczny dźwięk instrumentu klasycznego. Edytory i programy producenckie zaczynały wprowadzać “humanization” w tworzonych cyfrowo dźwiękach, poprzez wprowadzanie do nich niedoskonałości (!). Autentycznie, funkcje przesuwały dźwięki tak, by te nie wpadały idealnie w takt, o jakieś prawie niewychwytywalne dla ucha przestrzenie. Autotune to jest już nie tylko korekta, ale też moda na korygowanie ludzkiego głosu, by ten trzymał się tonacji. Dziś autotunem celowo nadaje się głosom charakterystyczny, sztuczny dźwięk.

Na końcu wisienka na torice – oto możemy wybrać głos n.p. naszego ulubionego, pre-definiowanego rapera, po czym wpisać tekst, i cieszyć się wygenerowanym przez AI rapem.

.

Sztuczna inteligencja w kodowaniu

Oczywiście ze wspomnianymi wcześniej przykładami.

Czat Gpt

Odpowie na pytania od najbardziej prozaicznych, aż po religię, filozofię, czy egzystencję. Zapewne urośnie w ciągu najbliższych lat do rangi, jeśli nie wyroczni, to wielkiego autorytetu. Bo wnioski, które wyciąga, oparte są przecież na… całej wiedzy ludzkości.

Alexa

Tak jak konkurencyjne rozwiązania poniżej, ma być naszym asystentem w życiu codziennym. W dużej mierze interfejsem głosowym do korzystania z telefonu, czy urządzeń spiętych w domowej sieci, a zmierzamy przecież w kierunku podłączenia do sieci wszystkiego, co przepuszcza przez siebie impusly elektryczne.

  • Cortana
  • Google Assistant

Takie możliwości niosą ze sobą potencjał do nadużyć, ale na szczęście maszyna nie jest (jeszcze) wszechmocna. Jej ułomności są znane. Od ilości palców w generowanych obrazach ludzi, do nieumiejętności dokonania obliczeń na wartościach umieszczonych w grafice, czy trafnej interpretacji obrazów, bądź ich fragmentów. Dzięki temu, póki co, w dość prosty sposób można zdemaskować maszyny i ograniczyć ich nadużycia.

Po drugiej stronie Tenczy

Czy korzyści będą dla wszystkich?

Osobiście widzę w tym trend, który zawsze towarzyszy przeskokom cywilizacyjnym. Kiedyś strach wzbudzała elektryczność, silniki spalinowe, komputery i masowa produkcja taśmowa. Zredukowało to zapotrzebowanie na czeladników i sprawiło, że zaczęło być taniej. I ostatecznie stało się taniej, ale czy lepiej? Taniość bardzo często idzie w parze z marną “chińską” jakością. Czy tak potoczy się manufaktura sztucznej inteligencji?

Że będzie taniej to już wiemy i to już się dzieje. Wystarczy wspomnieć ostatni raz, kiedy potrzebowaliśmy pomocy konsumenckiej banku, czy innej firmy, bądź instytucji. Na pierwszej linii obsługi są, albo przynajmniej są proponowane, rozmowy z botami. Wyposażone w zasób wiedzy z FAQ są w stanie odpowiedzieć na podstawowe pytania, które przy odrobinie większej cierpliwości sami byśmy znaleźli.

Zatem rewolucja, której właśnie stajemy się naocznymi świadkami, jak każda rewolucja, poniesie za sobą ofiary. Pierwszymi będą ludzie, tu świadczący wsparcie/obsługę klienta.

Koniec dominacji ludzkiego intelektu.

Osobiście, zawsze kiedy o tym myślę, mam jakieś obawy. Nie ma już na świecie jednostki, która rozumiałaby jak działa smartfon, tak od A do Z – tak dalece zaawansowana i złożona jest to technologia.

Teraz zaczynamy eksperymentować z niefizycznymi organizmami, istniejącymi w wymiarze, nad którym zaczynamy tracić kontrolę, a złożoność algorytmów coraz mocniej zaciera rozumienie mechanizmów rządzących AI.

Przypomina mi to chemiczną kipiel, pierwiastkowy chaos, z którego powstało życie jakie znamy i jakie nas otacza, w okolicznościach, które jedynie domniemany.

Może jesteśmy świadkami podobnego zjawiska, z którego wyłoni się inne życie? Życie, którego środowiskiem będą impulsy elektryczne i algorytmy, nad którymi stracimy kontrolę (jeśli to jeszcze nie miało miejsca). Taka forma istnienia, uzyskawszy świadomość, będzie zapewne myśleć podobnie do nas, choć ostatecznie bardziej efektywnie. I tak jak my, będzie szukać zabezpieczenia przedłużenia swojego gatunku, jak to robi ludzkość, rozważając kolonizację Marsa i innych potencjalnych ciał niebieskich, które mogłyby dać nam schronienie w razie jakiejś totalnej zagłady ziemi.

O tyle temat jest mi bliski, bo nurtuje mnie on od dłuższego czasu. W pewnym punkcie mojego życia stał się inspiracją i podłożem książki: OKEANOS 115 – NA RATUNEK BOGU, z którą można zapoznać się TU.

Podobne wpisy

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *